Kim jest finalistka Australian Open 2022? Danielle Collins o wielkoszlemowy tytuł w Australian Open zagra w sobotę z Ashleigh Barty, która łatwo wygrała z Madison Keys. Dla urodzonej w St. Petersburgu na Florydzie zawodniczki finał Australian Open jest najlepszym osiągnięciem w Wielkim Szlemie w karierze. W Australian Open powtórzyła najlepszy wynik w karierze - w czwartej rundzie grała także w 2017 roku. Polka, która wygrała łącznie trzy turnieje WTA, ma natomiast na koncie triumf w wielkoszlemowym French Open w 2020, ale na twardych kortach w Melbourne również nie dotarła nigdy dalej niż do 1/8 finału. Aryna Sabalenka z pierwszym zwycięstwem w turnieju wielkoszlemowym. 25-letnia Białorusinka po bardzo emocjonującym finale Australian Open pokonała Jelenę Rybakinę z Kazachstanu 4:6, 6:3, 6:4 Idze z kolei już raz się to udało – wiadomo, na Roland Garros w 2020 roku, gdy w Paryżu okazała się najlepsza, i to bez straty seta. Od tamtego czasu jednak, choć zawsze prezentowała się solidnie, w jej wielkoszlemowych kampaniach brakowało pewnego błysku. To debiutujący w wielkoszlemowym finale Niemiec wygrał dwa pierwsze sety, wykorzystując zdenerwowanie i słabszą grę Austriaka, dla którego była to już czwarta taka próba. Trzy pierwsze były nieudane, bo dwa razy przegrywał w nich z Rafaelem Nadalem (Roland Garros 2018, 2019) i raz z Novakiem Diokoviciem (Australian Open 2020). Krótko trwała przygoda polskich tenisistek w turnieju kwalifikacyjnym do wielkoszlemowego Australian Open. Urszula Radwańska, Magdalena Fręch i Maja Chwalińska przegrały w czwartek swoje mecze i od Wyniki/Kalendarz. Relacje na żywo. Pięciosetowe boje w Australian Open. Debiutant w ćwierćfinale. Andriej Rublow i Ben Shelton wygrali pięciosetowe pojedynki i awansowali do 1/4 finału Australian Open 2023; Ostatnim testem formy Polki przed wielkoszlemowym turniejem były zmagania w Bad Homburg, gdzie liderka rankingu WTA "Jest żeńskim Nadalem" - stwierdził jeden z Tłumaczenia w kontekście hasła "australian open" z polskiego na włoski od Reverso Context: Co roku w styczniu miasto żyje sportem, gdy na Australian Open zjeżdżają fani tenisa z całego świata. Novak Djoković zagra w 33. wielkoszlemowym finale w swojej karierze. Awans do decydującej fazy zapewnił sobie po zwycięstwie nad Tommym Paulem. Za Serbem wciąż jednak ciągnie się sprawa jego ojca, który zrobił sobie zdjęcie ze zwolennikiem Władimira Putina i jednocześnie pozdrowił Rosjan. DsVproP. Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu Na początek zmagań w Australian Open Kamil Majchrzak pokonał Andreasa Seppiego. Polski tenisista dwa pierwsze sety z zaskakującą łatwością rozstrzygnął na swoją korzyść. Wygrał 6:1, 6:1, a nieco trudności nastręczył mu dopiero ostatni set, w którym Włoch stawiał zacięty opór. Ostatecznie zwyciężył 7:5. Dalsza część tekstu pod materiałem wideo. Wiadomo było, że w drugiej rundzie czeka go o wiele trudniejsze zadanie. Alex de Minaur przed meczem sklasyfikowany był na 32. miejscu w rankingu ATP, polski tenisista sklasyfikowany był na 107. pozycji. Do tej pory obaj zawodnicy nie mieli okazji grać ze sobą. Zobacz także: Iga Świątek z awansem do trzeciej rundy Australian Open! Pierwszy set tego spotkania miał dość wyrównany przebieg. Najpierw obaj wygrali po jednym swoim gemie serwisowym. Potem jednak Australijczyk zdołał przełamać Majchrzaka. Polak mógł się zrewanżować, ale po chwili nie wykorzystał trzech break pointów i przegrywał 1:3. Od tego momentu obaj bardzo pilnowali swoich serwisów i więcej okazji na przełamanie już nie było. To oznaczało, że Majchrzak pierwszego seta przegrał 4:6. Zobacz również: Magda Linette poza Australian Open. Nie będzie "polskiego starcia" Drugi set rozpoczął się podobnie do poprzedniego. Obaj wygrywali swoje podania do stanu 2:2. Wtedy De Minaur wykorzystał break pointa i przełamała naszego zawodnika. Do końca seta żaden z tenisistów nie stworzył sobie już okazji na przełamanie. Tym samym Australijczyk wygrał tę partię 6:4. Trzeci set znów rozpoczął się od dwóch wygranych gemów serwisowych. W trzecim Australijczyk przełamał Majchrzaka, a po chwili podwyższył na 3:1. Polak znalazł się pod ścianą. Przy stanie 2:4 de Minaur wykorzystał drugiego break pointa i prowadził 5:2. Ostatecznie wygrał tę partię 6:2 i cały mecz. W trzeciej rundzie Australijczyk zmierzy się z Pablo Andujarem z Hiszpanii. Z kolei dla Kamila Majchrzaka druga runda to najlepszy wynik w Australian Open w karierze. Do tej pory zawsze odpadał w pierwszym starciu. Kamil Majchrzak - Alex de Minaur 4:6, 4:6, 2:6 4 kwietnia 2018, 21:19 Szymon StarnawskiW którym z kolei turniejem wielkoszlemowym w cyklu jest Australian Open? - Pytanie z programu Milionerzy TVN W TVN trwa kolejny odcinek teleturnieju Milionerzy. Gracz musi zmierzyć się z następującym pytaniem:W którym z kolei turniejem wielkoszlemowym w cyklu jest Australian Open? [Milionerzy - pytanie i odpowiedź]Prawidłowa odpowiedź to -A: pierwszymMilionerzy. Maria Romanek, nauczycielka z Bezmiechowej Dolnej wygrała! Odpowiedziała na wszystkie pytania. Poradzisz sobie? [ROZWIĄŻ QUIZ]OdpowiedziMilionerzy to teleturniej, w którym należy prawidłowo odpowiedzieć na dwanaście pytań, by wygrać główną nagrodę. Zawodnik ma do dyspozycji podpowiedzi, a w drodze do zwycięstwa może skorzystać z trzech kół ratunkowych: "pytanie do przyjaciela", "pół na pół" i "pytanie do publiczności". Zagadnienia mają różnorodną tematykę i stopień trudności. Prawidłowa odpowiedź na pytanie drugie i siódme zapewnia uczestnikowi kwotę gwarantowaną. Dwie osoby wygrały w Polsce milion złotych. Pierwszym zwycięzcą w 2010 roku był Krzysztof Wójcik. Drugą zwyciężczynią została w marcu 2018 Maria Romanek, nauczycielka z Bezmiechowej ofertyMateriały promocyjne partnera Mimo problemów fizycznych i bardzo przeciętnej gry, Roger Federer awansował do półfinału rozgrywanego na kortach twardych wielkoszlemowego Australian Open 2020. We wtorek Szwajcar obronił siedem meczboli i w pięciu setach pokonał Tennysa Sandgrena. 28 Stycznia 2020, 09:00 PAP/EPA / DAVE HUNT / Na zdjęciu: Roger Federer Tenis. Australian Open: Nick Kyrgios chciał pokonać Rafaela Nadala dla Kobe'ego Bryanta. "To mnie motywowało" W 14 poprzednich występach w ćwierćfinale Australian Open Roger Federer nigdy nie doznał porażki. We wtorek, w 15., był o jedną piłkę, by po raz pierwszy przegrać na tym etapie. W starciu z Tennysem Sandgrenem, który po dwóch latach ponownie sensacyjnie dotarł do 1/4 finału imprezy w Melbourne, Szwajcar walczył nie tylko z rywalem, ale i z kontuzją. Jednak nie poddał się, przetrwał trudne momenty, obronił aż siedem meczboli i zwyciężył 6:3, 2:6, 2:6, 7:6(8), 6:3. Pierwszego seta Federer wygrał pewnie, w nieco ponad pół godziny. Na początku drugiego został przełamany, w końcówce znów oddał podanie i przegrał tę partię 2:6. Trzecia odsłona rozpoczęła się dla Szwajcara niczym z koszmaru. Znów błyskawicznie stracił serwis, sfrustrowany został ukarany ostrzeżeniem za używanie niecenzuralnych słów, a następnie poprosił o interwencję medyczną. Po wznowieniu gry Federer był cieniem samego siebie. Miał problem z poruszaniem się, uderzał niemal wyłącznie ze środka kortu i nie uginał przy tym nóg. Nie działał także jego serwis, który był o wiele słabszy niż zwykle. Sześciokrotny mistrz Australian Open sprawiał wrażenie zrezygnowanego i w efekcie przegrał trzeciego seta 2: czwartym Szwajcar próbował jak najdłużej utrzymywać się w grze. W dziesiątym gemie Sandgren wywalczył trzy meczbole, jednak wszystkie zmarnował, popełniając błędy w wymianach. Ostatecznie doszło do tie breaka, w którym tenisista z Bazylei po raz kolejny znalazł się na krawędzi. Amerykanin bowiem znów stanął przed ogromną okazją, ale ponownie nie wytrzymał napięcia i zmarnował następne cztery meczbole, choć za każdym razem miał piłkę w wymianie. Federer przetrzymał najtrudniejsze momenty, doprowadził do stanu 8-8, po czym zdobył dwa punkty z rzędu i wygrał całą we wtorek walczyli nie tyle co z rywalem, lecz z własną niemocą. Federer fizyczną, z kolei Sandgren - mentalną. Szwajcar z powodu problemów fizycznych grał nie w swoim stylu, był pasywny i nie przejmował inicjatywy, bardziej licząc na błędy rywala niż na własną umiejętność kreowania akcji. Amerykanin natomiast miał aż siedem szans, by odnieść największy sukces w karierze, lecz ich nie wykorzystał, popełniając niewymuszone błędy. I to zemściło się na nim w decydującym ostatniej partii Federer grał spokojnie i czekał na okazję. Gdy nastąpiła, nie zmarnował jej. W szóstym gemie uzyskał break pointa, przy którym Sandgren pomylił się z forhendu. Dzięki temu Szwajcar wyszedł na prowadzenie 4:2, następnie podwyższył na 5:2, a po chwili zakończył spotkanie. Mecz trwał trzy godziny i 31 minut. W tym czasie Federer zaserwował pięć asów, czterokrotnie został przełamany, wykorzystał dwa z 13 break pointów, posłał 44 zagrania kończące, popełnił 56 niewymuszonych błędów i łącznie zdobył 160 punktów, o jeden mniej od rywala. Z kolei Sandgrenowi zapisano 27 asów, 73 uderzenia wygrywające oraz 53 pomyłki Wierzę w cuda i czasami jestem szczęściarzem - mówił w pomeczowym wywiadzie na korcie 38-latek z Bazylei. - Gdy musisz bronić siedmiu meczboli, to znaczy, że nie masz kontroli nad spotkaniem. On grał bardzo dobrze, a ja miałem problem z pachwiną. Nie lubię prosić o przerwę medyczną, ale ból był tak duży, że musiałem to zrobić. Myślałem, że będzie gorzej, lecz w pewnym momencie przestałem odczuwać ból - dodał Federer to rekordowe 46. awans do wielkoszlemowego ćwierćfinału, a 15. w Australian Open. Wygrał również 102. mecz w Melbourne oraz ogółem 362. w turniejach Wielkiego Szlema i to także są najlepsze osiągnięcia w historii. W wieku 38 lat i 178 dni został najstarszym wielkoszlemowym półfinalistą od 1991 roku, gdy do 1/2 finału US Open dotarł wówczas 39-letni Jimmy finał Australian Open 2020, w czwartek, rozstawiony z numerem trzecim Szwajcar zmierzy się z lepszym z pary Milos Raonić - Novak Djoković. - Nie mam żadnych oczekiwań, bo powinienem być już poza turniejem - stwierdził Federer, zapytany o nastawienie przed półfinałem. Zobacz także - Australian Open: świat tenisa poruszony śmiercią Kobe'ego Bryanta. "Pozostaniesz mentorem i inspiracją"ZOBACZ WIDEO Michał Pol wspomina spotkania z Kobem Bryantem. "Szanował Polaków, uwielbiał AC Milan" Australian Open, Melbourne (Australia) Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 71 mln dolarów australijskich wtorek, 28 styczniaćwierćfinał gry pojedynczej: Roger Federer (Szwajcaria, 3) - Tennys Sandgren 6:3, 2:6, 2:6, 7:6(8), 6:3 Program i wyniki turnieju mężczyzn Czy Roger Federer awansuje do finału? zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki WP SportoweFakty Australia Melbourne Wielki Szlem ITF USA ATP Tennys Sandgren Szwajcaria Tenis Roger Federer Australian Open Rafa Nadal czy Daniił Miedwiediew? Jutro rozwiąże się być może najważniejsze pytanie tegorocznego Australian Open. Jeśli finał mężczyzn wygra Hiszpan, to zostanie samodzielnym rekordzistą w liczbie zdobytych turniejów wielkoszlemowych. Jeśli Miedwiediew, to jako pierwszy tenisista w erze Open to natychmiast po swoim pierwszym tytule tej rangi wygra kolejny. Co by się więc nie wydarzyło, na pewno będziemy świadkami historycznego wydarzenia. Przede wszystkim jednak – prawdopodobnie czeka nas genialny treści Novaka nie ma, ale może być „21” Daniił, czyli największe zagrożenie Finał marzeńNovaka nie ma, ale może być „21”W Melbourne tradycyjnie miał królować Novak Djoković. Ale że Serba nie ma – z wiadomych przyczyn – to tron, zajmowany przez dziewięciokrotnego mistrza turnieju, się zwolnił. Jeszcze przed startem Australian Open było więc wiadomo, że w stawce pozostał tylko jeden były mistrz tej imprezy. I był to Rafa Nadal, który wygrał tam… w 2009 roku. Kawał czasu temu. A przecież od tamtej pory Hiszpan w finale był jeszcze czterokrotnie. Dwa razy przegrywał z Djokoviciem (w 2012 i 2019 roku), raz ze Stanem Wawrinką (2014) i raz z Rogerem Federerem (2017).Warto przypomnieć ten ostatni finał. I Rafa, i Roger wracali wtedy po urazach. Nikt nie stawiał, że dojdą tak daleko. Ich obecność w meczu o tytuł była wielką niespodzianką, a oni nie tylko tam zawitali, ale dali też show, jakiego naprawdę długo się w Australii nie zapomni. Federera aktualnie w stawce nie ma – Szwajcar dochodzi do siebie po kolejnej operacji kolana i na razie nie wie, czy wróci nawet na ukochany natomiast do Australii pojechał. I znowu przekroczył wszelkie przecież jeszcze kilka dni przed turniejem mówił swojemu sztabowi, że nie wie, czy jego podróż do Melbourne w ogóle ma sens. Nie czuł się w pełni formy i zdrowia. Dużą część zeszłego roku poświęcił walce z kontuzją stopy. Nie był to dla niego nowy uraz, ale tym razem zaatakował na tyle poważnie, że potrzebny był zabieg.– Z tą kontuzją zmagam się z nią od 2005 roku, już wtedy lekarze byli negatywnie nastawieni do losów mojej dalszej kariery. Udało mi się jednak osiągnąć marzenia, jestem przekonany, że znów dojdę do pełnej sprawności. Jeśli z moją stopą będzie lepiej, mój tenis i moje nastawienie wrócą – mówił wtedy zmienia to jednak faktu, że wątpliwości co do jego powrotu było mnóstwo. Hiszpan nie jest już przecież młodzieniaszkiem, w tym roku skończy 36 lat. A w dodatku jego styl gry opiera się na przygotowaniu fizycznym i ogromnej ruchliwości. Nie dziwi, że wielu ekspertów od stopnia wyleczenia uzależniało możliwości Rafy. Niektórzy sugerowali nawet, że dla Hiszpana faktycznie lepiej by było nie lecieć do Australii, a powoli wracać do touru i przygotować się na sezon gry na mączce. Tak, by wygrać znów w swoim królestwie – na Roland to jednak walczak. Przez całą swoją karierę grał na przekór wszystkim urazom. Tym razem też. Zresztą miał też inne problemy – po grudniowej pokazówce (w której przegrał z Andym Murrayem i Denisem Shapovalovem) złapał COVID, kilka dni przeleżał w łóżku, czując się fatalnie. Właściwie wszystko świadczyło przeciwko niemu i jego szansom w Australii. A on i tak doszedł do finału, po drodze rozgrywając choćby fenomenalny (i pełen kontrowersji) mecz ze wspomnianym Shapovalovem, w trakcie którego udowodnił, że co do jego przygotowania fizycznego wątpliwości mieć nie wygrał jeszcze turniej niższej rangi, również rozgrywany w Melbourne. W tym sezonie jest na razie niepokonany. I brakuje mu tylko jednego meczu do tego, by stać się pierwszym w historii tenisistą, który na koncie będzie mieć 21 wielkoszlemowych tytułów w w tym, że po drugiej stronie siatki stanie najtrudniejszy z możliwych czyli największe zagrożenieDawno minęły czasy, gdy Daniił Miedwiediew miał być „melodią przyszłości” czy też gościem, który „może zagrozić Wielkiej Trójce”. Rosjanin jest wybitny tu i teraz. W Melbourne wystąpi w swoim czwartym finale wielkoszlemowym. A przecież już w tym pierwszym – na US Open 2019 – poważnie zagroził… Nadalowi. Dwa pierwsze sety przegrał co prawda gładko, ale potem – ku zdumieniu widzów – zgarnął dwa kolejne i tylko doświadczenie oraz geniusz Rafy sprawiły, że Hiszpan tamten mecz ostatecznie Melbourne przed rokiem to właśnie Daniił doszedł do finału, gdzie stanął naprzeciw Novaka Djokovicia. Tamten mecz przegrał gładko, ale potwierdził jedno – że na kortach twardych jest tuż za najlepszymi zawodnikami. I że to tylko kwestia czasu, aż zgarnie któryś tytuł. Już rok temu grał przecież świetnie, był regularny i, mimo „pokraczności” swojego stylu gry, pokazywał umiejętności, które w końcu musiały mu zagwarantować zrobiły to. W najwspanialszym możliwym naprawdę trudno było sobie wyobrazić chwilę lepszą na zostanie mistrzem wielkoszlemowym, niż US Open 2021. W finale po drugiej stronie siatki znów Novak Djoković, walczący o Kalendarzowego Wielkiego Szlema. Coś, co nie udało się żadnemu tenisiście od 1969 roku i wyczynu Roda Lavera, jedynego takiego gościa w historii ery open. Roger Federer nie podołał. Nie dał rady Rafa Nadal. Djoković był o jeden mecz od przejścia do historii na kolejny sposób. I też nie dał dużej mierze dlatego, że w finale napotkał na fenomenalnego Daniiła. Jasne, Serb w tamtym spotkaniu nie grał na miarę swoich możliwości, wyraźnie przegrał z presją, co zdarzało mu się naprawdę rzadko. Jednak Miedwiediew od początku narzucił mu niesamowicie trudne warunki. Grał świetnie i sam zdawał się w ogóle nie przejmować tym, że w końcu może zdobyć wielkoszlemowy tytuł. Moment słabości miał tak naprawdę jeden, w trzecim secie. Ale poradził sobie i z nim. Ostatecznie wygrał bez większego trudu.– Wtedy grałem z kimś, kto walczył o 21. tytuł wielkoszlemowy. Zgaduję, że Rafa oglądał tamten finał, choć nie wiem, komu kibicował. Teraz znów będę grać z kimś, kto walczy o 21. tytuł i myślę, że tym razem to Novak będzie patrzył na to spotkanie – mówił Miedwiediew po swoim półfinale, w którym ograł Stefanosa Tsitsipasa. Ten mecz to zresztą świetny przykład, by pokazać największą siłę Rosjanina – opanowanie. Bo choć pod koniec drugiego seta – zresztą przegranego – Daniił zaliczył wybuch w rozmowie z sędzią (co viralowo natychmiast obiegło Internet), to zdołał się pozbierać i w dwóch kolejnych partiach okazał się lepszy od Tsitsipasa. W dodatku – i to drugi jego wielki atut – zrobił to ledwie dwa dni po wycieńczającym spotkaniu ćwierćfinałowym z Felixem Augerem-Aliassimem. Wtedy odrobił straty ze stanu 0:2 w setach i ostatecznie wygrał cały mecz, po drodze broniąc piłki bywa po prostu nie do dodatku jego styl jest zabójczy dla większości rywali. Rosjanin znakomicie się broni. Kocha przebijać piłkę i atakować z kontry. Nie da się go zamęczyć, nie da sprawić, by zwolnił. Owszem, Rafa też to wszystko umie, ale zawsze lepiej radził sobie w starciach z zawodnikami, którzy więcej atakowali. Z kolei Novak Djoković (do którego Daniiła czasem się porównuje) potrafił go ogrywać tak często, jak nikt inny w owszem, w bezpośredniej rywalizacji to Hiszpan prowadzi 3:1, ale że jego wszystkie wygrane są z roku 2019, trudno wyciągać z tego jakieś wnioski. Od tamtego czasu Miedwiediew stał się zupełnie innym zawodnikiem. Na tyle solidnym, że może dokonać czegoś, czego zrobić nie udało się nikomu innemu w erze open – tuż po swoim pierwszym tytule wielkoszlemowym, natychmiast zgarnąć drugi. Bliski tego w ostatnich latach był jedynie Andy Murray, który po wygranej w US Open 2012 doszedł do finału Australian Open 2013, ale w nim zatrzymał go Novak z kolei na drugi tytuł czekał trzy lata (AO 2008 – AO 2011), Rafa Nadal rok (RG 2005 – RG 2006), a Roger Federer pół roku (Wimbledon 2003 – AO 2004). I jasne, zarówno Andy jak i Daniił swój pierwszy tytuł zdobywali w późniejszym wieku, będąc bardziej doświadczonymi zmienia jednak faktu, że Miedwiediew może zrobić coś, czego nie zrobił nikt z Wielkiej Trójki. I tym lepiej, że na jego drodze w finale stoi właśnie któryś z jej marzeńJak wspomnieliśmy – o ile Rosjanina w finale można się było spodziewać, o tyle obecność Nadala jest tu pewnym zaskoczeniem. Ale trudno było sobie wymarzyć lepszy finał. Jasne, pewnie starcie Miedwiediewa z innym przedstawicielem pokolenia Next Gen (choćby Shapovalovem czy Matteo Berrettinim, którego Rafa ograł w półfinale) też byłoby ciekawe i widowiskowe. Ale nie dorównywałoby skalą oczekiwań temu, co dostaniemy na korcie Trójka powoli będzie usuwać się w cień. Już w dużej mierze zrobił to Roger Federer (choć powtarza, że wciąż wierzy w choć jeden wielki turniej w swoim wykonaniu), Rafa Nadal ma przed sobą pewnie jeszcze z 2-3 sezony gry na najwyższym poziomie (tak mówi jego wujek i wieloletni trener), a Novak Djoković na szczycie może utrzymać się jeszcze może przez pięć lat (o ile sam sobie tego nie utrudni).W tej sytuacji każdy finał, w którym bezpośrednio zmierzyć może się ktoś z przedstawicieli Next Gen (bo Daniił, mimo 25 lat na karku, się do nich zalicza) z którymś z tych właśnie gości, jest wydarzeniem znaczącym. To starcie dwóch tenisowych pokoleń. Tego, które zdominowało te rozgrywki na lata i tego, które chce tę dominację skończyć. W dodatku to Miedwiediew, gość, który stał się najważniejszym przedstawicielem tych młodszych. Jest z nich najlepszy. Najrówniejszy. Ma już tytuł wielkoszlemowy. Walczy o zdziwi nas jutro żaden scenariusz. Jeśli Nadal wygra w trzech setach – nie będziemy zaskoczeni. Jeśli Rafa będzie bić głową w rosyjski mur i nie zgarnie nawet jednej partii – podobnie. A jeśli zagrają pięć piekielnie długich setów i mecz stanie się wojną na wyniszczenie, będziemy się tylko cieszyć, mogąc oglądać to przez kilka godzin. Zresztą to też wspaniałe, że przed finałem możemy oczekiwać absolutnie wszystkiego. I że co nie wydarzyłoby się na tym korcie, to ten mecz na pewno na długo trudno byłoby sobie wymarzyć lepszy finał. Może tylko gdyby zamiast któregoś z nich był w nim Hubert Hurkacz, przyznalibyśmy, że to fajniejszy scenariusz. Ale że Polak odpadł (niestety) już dawno, to takie starcie o tytuł bierzemy w będzie tenisowa uczta. Gwarantujemy. Fot. NewspixCzytaj także: Ash Barty. Walka z depresją, krykiet i wielkoszlemowe tytułyDanielle Collins. Wielka moc, college, agonia i półfinał Australian OpenDaniił Miedwiediew. Ośmiornica, która zdobywa tytuły na korcie