Długości taśm rozpoczynają się już od kilkudziesięciu centymetrów, a kończą na trzydziestu metrach. Choć bez problemu może na nich ćwiczyć zarówno początkujący, jak i zaawansowany - podczas pierwszego razu warto skorzystać z pomocy kogoś, kto da inspirację do konkretnych ćwiczeń z przeznaczeniem na konkretne partie mięśni.
Wpadki na sali weselnej nie ograniczają się jednak wyłącznie do tych popełnionych pod wpływem alkoholu. Przecież podczas pierwszego tańca młodzi mogą zapomnieć kroków, chociaż przez kilka miesięcy pobierali kosztowne lekcje tańca, zamówiona kapela może okazać się niewypałem, fryzura panny młodej zostanie zburzona, obcas - złamany, menu - pozostawiające wiele do życzenia
Dziewczynko Ty masz dopiero 15 lat (jesteś jeszcze dzieckiem), zastanów się nad tym dwa razy Podczas pierwszego stosunku, raczej nie będziecie się czuli wspaniale, gdyż dochodzi do tego wszystkiego stres, a zwłaszcza, że jak sama piszesz nie jesteś na to do końca gotowa. a to co piszą poprzednie osoby to nie do końca prawda, to jest indywidualna rzecz czy kogoś boli czy nie
Jego posiadanie podczas kontroli policyjnej nie jest już wymagane przez prawo. Warto jednak podkreślić, że mimo tego, że dokument nie musi "fizycznie" znajdować się w samochodzie, to nie zwalnia nas to z obowiązkowego zarejestrowania auta lub np. motocyklu w Wydziale Komunikacji.
Zobacz 5 odpowiedzi na pytanie: Mam krępujący problem. mam 18 lat i podczas pierwszego razu mój chłopak w ogóle nie mógł we mnie wejść,
Paulina Krupińska, Damian Michałowski i Wojciech Bojanowski szaleli na koncercie #I Dance podczas pierwszego dnia Top of mężczyzna od razu wpadki, głośne skandale, zdjęcia i wideo.
Opowiem wam wpadke podczas nagłaśniania poprawin sylwestra. Do jednego gniazdka sieciowego podłączyłem 2 x zig zag 20 (czyli 2x600W), 2 wzmacniacze o łącznej mocy 2,4kW, do tego laptop, mikser i inne dodatki i wyszło w sumie ok 4kW poboru mocy z sieci. Podczas rozkręcania imprezy i stałego pogłasniania mocy nagle zgasło światło.
Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki (szczegółowe informacje znajdziesz. Weź udział w ankiecie Ile lat mięliście podczas pierwszego razu..? ;D w Zapytaj.onet.pl.
O naturalnym, wręcz pożądanym (nawet jeśli dość bolesnym) plamieniu podczas stosunku płciowego można mówić w przypadku kobiet, u których po raz pierwszy dochodzi do penetracji pochwy. Błona dziewicza znajduje się u jej wejścia i jest silnie unaczyniona – nie zawsze podczas pierwszego stosunku seksualnego dochodzi do jej
Dzień dobry, Mam problem. W poniedziałek po raz pierwszy kochałam się ze swoim chłopakiem. Od początku stosunku użyliśmy zabezpieczenia prezerwatywę która nie pękła i nie zsunęła się. Wytrysk mojego chłopaka był na zewnątrz, nie na moim ciele. Podczas stosunku bardzo krwawiłam ale jak później zau
x9eIH. Kasia Cichopek współprowadziła wczoraj festiwal w Opolu. Niewiele brakowałoby, a doszłoby do modowej wpadki z jej udziałem. Wszystko Cichopek to uzdolniona aktorka. W ostatnich latach udało się jej zintensyfikować działalność. Gwiazda zaczęła działać jako influencerka i współprowadzić format Pytanie na śniadanie na antenie TVP. Stacja powierzyła jej też rolę konferansjerki. Wczoraj współprowadziła pierwszy dzień 59. edycji Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w nie kryje, że występ na tym wydarzeniu to spełnienie jej jak w dzieciństwie całą rodziną siadaliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy występy Ewy Demarczyk, Ireny Jarockiej, czy Maryli Rodowicz. W tym roku debiutuję jako prowadząca na scenie opolskiej. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu! – powiedziała w rozmowie z dziennikarzami „Faktu”.Niemniej jednak towarzyszyła jej spora dawka stresu. Wszystko zaczęło się już podczas prób przed festiwalem. Jak donosi wspomniany już tabloid, dziennikarka nerwowo podnosiła głos i ciągle zerkała na kartkę, na której znajdował się scenariusz posiłkowała się kartką i co chwilę zerkała na swoje notatki. Nawet z tą ściągą zdarzało jej się mylić, a czasami można było odnieść wrażenie, że tremę chce zagłuszyć… krzykiem – podała reporterka szczęście nad samopoczuciem Kasi czuwał Maciej Kurzajewski, który wspierał ją i dodawał jej otuchy, dzięki czemu podczas właściwego występu obyło się bez Cichopek na ściance. O włos od wpadkiNiestety, nie tylko próba i właściwy występ były stresujące dla prezenterki. Musiała się pilnować nawet w czasie, gdy pozowała na ściance. Piękność potrzebowała pomocy asystentki. Kobieta chodziła za nią i poprawiała jej szeroki tren, by dobrze wyglądał w kadrze. Sytuacja została zarejestrowana przez fotoreporterów tabloidu TVP zdecydowała się na projekt od Violi Piekut. Jest to złota, mieniąca się drobinkami suknia z długim trenem. Jej wielką ozdobą są fantazyjne upięcia na lewym boku, które tworzą piękną falę. Gwiazda dzięki sporemu wycięciu odsłoniła plecy. Zdjęcia Kasi, która zapozowała w tym pięknym stroju, zobaczycie w galerii pod tekstem. Jak się wam podoba?Katarzyna Cichopek - Opole 2022, dzień pierwszy festiwaluKasia Cichopek korzysta z pomocy asystentkiKatarzyna Cichopek - Opole 2022, dzień pierwszy festiwalu
Błona dziewicza jest to delikatny i cienki fałd błony śluzowej, który znajduje się u wejścia do pochwy. Kształt błony dziewiczej, a w zasadzie otworu, jaki prowadzi do pochwy jest różny, dlatego możemy mówić np. o błonie dziewiczej strzępiastej, mięsistej czy płatowatej. Błona dziewicza jest naturalną barierą ochronną dla pochwy, a jej przebicie następuje zazwyczaj w momencie pierwszego współżycia. Jest to tzw. defloracja, której często towarzyszy krwawienie. Obecnie istnieje możliwość odtworzenia błony dziewiczej podczas zabiegu hymenoplastyki. spis treści 1. Co to jest błona dziewicza? 2. Przerwanie błony dziewiczej 1. Co to jest błona dziewicza? Błona dziewicza jest to cienki fałd błony śluzowej, pełniący funkcję ochronną przed bakteriami i drobnoustrojami, które mogą wnikać do pochwy i infekować drogi rodne. Pośrodku błony dziewiczej znajduje się otwór, dzięki któremu może wydostawać się na zewnątrz wydzielina z pochwy, śluz i inne substancje. Błona dziewicza nie chroni przed plemnikami i ryzyko wpadki jest duże nawet podczas pierwszego razu. Dlatego nawet podczas inicjacji seksualnej konieczne jest korzystanie z antykoncepcji. Wielkość i kształt otworu błony dziewiczej są różne, dlatego można mówić o błonie dziewiczej: Zobacz film: "Jak długo trwa stosunek seksualny?" pierścieniowatej; półksiężycowatej; strzępiastej; płatowatej; mięsistej; sitowatej. Głębokość błony dziewiczej jest oczywiście różna w przypadku każdej kobiety, ale jak wskazują specjaliści, znajduje się ona na granicy przedsionka i pochwy. 2. Przerwanie błony dziewiczej Pierwszy raz został już w kulturze owiany wieloma mitami i legendami. Inicjacja seksualna jest czymś, o czym mówią wszystkie młode osoby, dzieląc się informacjami na ten temat przeczytanymi na portalach internetowych czy zasłyszanymi od starszych przyjaciół. Z mitem pierwszego razu nieodłącznie wiążą się także legendy na temat błony dziewiczej (łac. hymen). Wszystkie kobiety zastanawiają się, czy przebicie błony dziewiczej jest bolesne, czy zawsze towarzyszy temu krwawienie? Czy ustaje ono zaraz po pierwszym stosunku, czy trwa przez kilka dni, jak normalne krwawienie miesiączkowe? Wiele kobiet traktuje błonę dziewiczą jako symbol czystości, coś niezwykłego, co chcą ofiarować wybranemu przez siebie mężczyźnie. Otóż, przebicie błony dziewiczej, zwane defloracją, następuje w wyniku stosunku seksualnego koitalnego, czyli takiego, kiedy następuje wprowadzenie członka do pochwy. Towarzyszy temu zawsze niewielkie krwawienie, które ustaje zaraz po stosunku. Jest ono efektem przerwania cienkiego fałdu, czyli właśnie błony dziewiczej. Jednak ból, jaki się przy tym pojawia, jest efektem napiętych mięśni, nie zaś samego przerwania błony dziewiczej. Napięcie z kolei wynika ze zdenerwowania i stresu, jaki towarzyszy pierwszemu stosunkowi. Czasem błona dziewicza jest tak mocno zrośnięta (ma bardzo niewielki otwór), że przerwanie jej podczas stosunku jest niemożliwe i wówczas konieczna jest interwencja lekarza. Jeśli z kolei błona dziewicza jest nie w pełni wykształcona, to jej przerwanie może nastąpić w wyniku nieprawidłowej aplikacji tamponu, intensywnych ćwiczeń fizycznych czy masturbacji. Obecne osiągnięcia chirurgii plastycznej pozwalają na odtworzenie błony dziewiczej. Zabieg taki nazywany jest hymenoplastyką i polega na sfałdowaniu śluzówki, następnie na jej naciągnięciu i zszyciu. Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy
Jesteś singielką i chcesz wreszcie kogoś poznać. Właśnie umówiłaś się na swoją pierwszą randkę, ale zaczynasz panikować. Boisz się, że nowa znajomość skończy się na jednym spotkaniu. Tylko spokojnie, wiedz, że strach przed pierwszym spotkaniem na żywo to powód, dla którego wielu singli rezygnuje z randek. Tak być nie musi! Potraktuj pierwsze spotkanie jako tzw. randkę zero, która pozwoli określić, czy jest między wami przepływ intelektualny, seksualny, czy jest "to coś" Poradniki przedstawiają żelazne zasady dotyczące spraw, których lepiej nie poruszać na pierwszej randce. Problem w tym, że wiele z nich to zwykle te, które są nam bliskie i mamy na ich temat wiele do powiedzenia Twoje potknięcie może się komuś wydać nie tyle żenujące, ile po prostu zabawne. Pozwól sobie na drobne wpadki, ale nie pozwól, by związana z nową sytuacją trema pokrzyżowała ci plany Więcej artykułów znajdziesz tutaj Tekst ukazał się z okazji Dnia Randki, który obchodzimy 27 maja. Z naszych rozmów z singlami wynika, że jednym z najczęstszych powodów, dla których odwołują randki, jest strach przed spotkaniem na żywo. Zupełnie niepotrzebnie, bo jeśli niczego nie ubarwialiśmy i byliśmy całkowicie szczerzy podczas rozmów online, to czy mamy się czego obawiać? Jeśli nie możesz przestać myśleć o tym, jak wypadniesz lub czy w ogóle warto poświęcać czas na to spotkanie, poznaj zasadę numer jeden, która brzmi: pierwsza randka to tzw. randka zero. Randka zero w zasadzie nie jest randką, a koleżeńską weryfikacją, czy między dwojgiem jest chemia. Randka zero pozwala określić, czy jest między wami przepływ intelektualny, seksualny, czy jest "to coś". A co najważniejsze — określa, czy jesteśmy ciekawi danej osoby, czy nie. Podejdź do niej z dystansem i po prostu nie daj się zwariować. Pierwsza randka to nie egzamin! Gotowa? A teraz kilka zasad, które powinnaś mieć z tyłu głowy, jeśli wciąż się nieco stresujesz: 1. Nie ukrywaj zdenerwowania za wszelką cenę Jeśli czujesz, że kompletnie nie panujesz nad sytuacją, po prostu mu o tym powiedz. Przecież nikt od ciebie nie wymaga, byś była wytrawną randkowiczką, która zawsze i w każdej sytuacji wie, co robić i jak się zachować. Denerwujesz się, że on zauważy twoje drżenie rąk? Powiedz mu o tym, obróćcie to w żart. Uwierz w to, że dla faceta pierwsza randka jest tak samo stresująca. Nie tylko ty jesteś podenerwowana. A fakt, że kobieta jest nieco onieśmielona, a bardzo zależy jej na tym spotkaniu, to dla każdego mężczyzny komplement. 2. Mów o rzeczach ci bliskich Prawie każda para, która ma się spotkać po raz pierwszy, ma problem z tym, jakie poruszać wtedy tematy. Wiele poradników przedstawia żelazne zasady dotyczące spraw, których lepiej nie poruszać na pierwszej randce. Problem w tym, że wiele z nich to zwykle te, które są nam akurat najbliższe i mamy na ich temat wiele do powiedzenia, jak np. praca, która wypełnia zdecydowaną większość naszego dnia. W porządku, możecie o niej porozmawiać. Pamiętaj tylko, aby nie przedstawiać jej w zbyt negatywnym świetle. Nie wypadniesz zbyt dobrze, jeśli już na pierwszym spotkaniu skupisz się na narzekaniu i marudzeniu. Nie wpłynie to też zbyt dobrze na atmosferę randki. Postaraj się mówić o tym, co jest bliskie twojemu sercu, co ci się podoba w tym, co robisz. Twój towarzysz na pewno doceni to, że wiesz, czego chcesz i potrafisz się temu poświęcić. 3. Patrz mu w oczy Uciekający wzrok nie budzi w nikim zbytniego zaufania. Nawet, jeśli jest to dla ciebie bardzo trudne i wymaga wiele wysiłku, spróbuj co jakiś czas zerknąć osobie, która ci się podoba, prosto w oczy. Nieśmiałe, pełne wdzięku i niepewności spojrzenie może obudzić w twoim wybranku skrajne emocje :) Dodatkowo, jeśli dostrzeże twoją tremę, być może poczuje, że powinien wziąć sprawy w swoje ręce i pomoże ci się przełamać. 4. Pokaż, że go słuchasz Nie musisz doskonale znać się na temacie, który on porusza. Pokaż jednak, że interesuje cię to, o czym mówi. Nie martw się i nie wpadaj od razu w panikę tylko dlatego, że on z pasją nawiązuje do bieżącej polityki albo ostatnich przełomowych wydarzeń w świecie najnowszych technologii. Jeśli przed spotkaniem udało ci się dowiedzieć, czym się zajmuje czy interesuje, spróbuj poszukać w internecie jakichś informacji na ten temat — lepiej zrozumiesz, o czym mówi, a jeśli coś wtrącisz, zabłyśniesz :) Nie musisz wchodzić w żadną dyskusję czy polemikę. Wystarczy, że okażesz zainteresowanie swoimi gestami. Gdy on mówi, nie rozglądaj się leniwie dookoła, bawiąc się od niechcenia kosmkiem włosów. Nie składaj rąk na piersiach — okażesz w ten sposób znudzenie. To nie tylko nie przełamie między wami lodów, a wręcz odwrotnie — obniży temperaturę spotkania do minimum. W sytuacji podbramkowej najlepiej się po prostu uśmiechnąć i rozładować sytuację - 5. Porażkę obróć w żart Podczas randki masz mnóstwo okazji, by pokazać się z jak najlepszej strony i zdobyć serce "swojej randki". I tyle samo, by pozwolić, by zawładnęła tobą paraliżująca nieśmiałość. Albo co gorsza, by popełnić jakąś gafę, której rzecz jasna nigdy sobie nie wybaczysz. Cóż, nikt nie jest idealny. Przypomnij sobie, ile twoich ulubionych scen filmowych dotyczy właśnie jakiejś wpadki, która jest równocześnie początkiem wielkiej miłości. Twoje potknięcie może się komuś wydać nie tyle żenujące, ile po prostu zabawne. Pozwól sobie na drobne wpadki, ale nie pozwól, by związana z nową sytuacją trema pokrzyżowała ci plany. W sytuacji podbramkowej najlepiej się po prostu uśmiechnąć i rozładować sytuację. 6. Poczuj się pewna przed randką Tu sprawa jest prosta. Po prostu zadbaj o to, byś dobrze się czuła sama ze sobą. A więc: seksowny, ale wygodny strój i lekki makijaż. Idź dzień wcześniej do kosmetyczki albo fryzjera. Nie musisz robić wielkich rewolucji — wystarczy, że poczujesz się lepiej, nieco bardziej atrakcyjna, odświeżona. Podczas spotkania nie będziesz się zastanawiać, czy dobrze wyglądasz — skupisz się na tym, co najważniejsze. Przed wyjściem z domu możesz na rozluźnienie wypić lampkę wina. Jedną lampkę! Nie przesadź z ilością alkoholu ani przed, ani w trakcie randki. Skutki mogą być niezbyt przyjemne — zarówno dla ciebie, jak i dla twojego towarzysza. Spotkaj się lub zadzwoń do przyjaciółki, mamy, koleżanki. Niech przypomną ci swoje pierwsze randki i pomogą ci się przygotować do spotkania — umalować, dobrać buty czy torebkę. To na pewno doda ci otuchy. 7. Nie oczekuj zbyt wiele Ta myśl może zrujnować wasze spotkanie już w pierwszych minutach. Oczywiście, najchętniej spotkałabyś się z kimś, kto okaże się świetnym kompanem, partnerem na dobre i złe. Pamiętaj jednak, że możecie być z kompletnie innych planet. Jeśli o tym zapomnisz, będziesz spięta i nie pokażesz swojego prawdziwego oblicza. Potraktuj pierwszą randkę jak dobrą zabawę. Nie stawiaj sobie za cel, że tu i teraz poznasz miłość swojego życia. To się raczej nie uda. Nie układaj też czarnych scenariuszy — tak, to trudne, ale postaraj się myśleć pozytywnie. Albo jeszcze lepiej — nie nastawiaj się na nic. Jeśli randka okaże się wspaniałym doświadczeniem, tym większą będziesz miała niespodziankę. Dodaj do powyższych zasad trochę uprzejmości, nieco skromności i dużo uśmiechu. Patrz na sytuację z dystansem i po prostu nie daj się zwariować. Pierwsza randka to nie egzamin! Źródło:
Świętowanie sukcesów trzeba zaczynać od listy sukcesów. Udzielanie informacji zwrotnej, w której najpierw mówię o tym, co było świetne, mam we krwi. Także w stosunku do siebie. Wczoraj i przedwczoraj było zatem chwalenie się sukcesami. Ale w tygodniu świętowania (czy też tygodniu szczerości, jak to nazwała jedna z Was) nie może zabraknąć informacji trudnych, krytycznych i przykrych. Podczas rozmów z tymi z Was, które chcą spróbować swoich sił w biznesie online, zawsze podkreślam, że jest to biznes jak każdy inny. Pojawią się porażki, pojawi wysiłek, pojawi krytyka. Pojawią się łzy i hejt. No dobra, może nie u każdej z Was będą łzy – może tylko u tych bardziej wrażliwych – u mnie w każdym razie były i na pewno jeszcze nie raz się pojawią. Dzisiaj chciałam Wam pokazać, jak wygląda prowadzenie PSC od strony trudności, błędów, wpadek i porażek. Od strony braku motywacji, zmęczenia i niemocy. Od strony krytyki, hejtu i (prawie) szaleństwa, bo tak też się zdarza. TRUDNE POCZĄTKI Na początku jest chaos 🙂 U mnie również był, choć i tak uważam, że miałam sporo szczęścia, bo co nieco już wiedziałam. Na przykład znałam program Canva, czyli program do robienia podstawowych grafik w sieci (był bezpłatny, co wówczas stanowiło jego największą zaletę). Wiedziałam też, że na moim nowo, właśnie powstającym blogu, chcę mieć logo! No bo cóż to za blog bez logo, prawda? Moje pierwsze i drugie logo wyglądało tak: Stworzyłam je w Canva. Szaleństwo, prawda? Ta wysublimowana czcionka! Te kolory zupełnie niemodyfikowane! Widać, że zabrała się za to nic niewiedząca o świecie grafiki ręka Budzyńskiej. Dopiero miesiąc temu (!) dowiedziałam się, że tworzenie logo w Canva jest nielegalne! Kolejna wersja logo została stworzona przez grafika i wyglądała tak: A jeszcze kolejna jest wersja, którą widzicie obecnie na blogu. Moje pierwsze banerki zachęcające do zakupu kursu wyglądały tak: Jak widać – były jeszcze bardziej „wysublimowane” niż moje logo 🙂 To tyle, jeśli chodzi o grafikę. TERAZ TEKST Moje teksty od początku cieszyły się dużą popularnością – szybko zdobywałam nowe czytelniczki, które udostępniały to, co miałam do przekazania. Pisały o mnie także inne blogerki, więc wieść o PSC się niosła. Pewnego dnia jeden z moich kolegów, redaktor, powiedział: „Piszesz, kurwa, zajebiście, ale bardzo potrzebujesz korektorki” (znowu przekleństwo na blogu, ale nic na to nie poradzę – tak właśnie powiedział!). Oczywiście przykro mi się zrobiło, ale to była prawda. Na szczęście później do akcji wkroczyła Elka Korektelka, ale tę historię poznacie jutro 🙂 IGNORANCJA JEST BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM Przynajmniej w pewnych przypadkach. Pamiętam do dzisiaj okres, w którym tworzyłam swój pierwszy kurs online i nagrywałam wideo do kursu. Nie miałam pojęcia, jak od środka wygląda profesjonalny program, ponieważ w Polsce nie oferowano wówczas podobnych opcji (czuję wielką dumę, będąc prekursorką w tym temacie). Nie panowała jeszcze moda na tworzenie biznesów online (nie mam nic przeciwko takiej modzie – sama prowadzę taką działalność i bardzo ją sobie chwalę. Po prostu stwierdzam fakt). Nie było mnie stać na udział w kursie online z prawdziwego zdarzenia (czyli zagranicznym), w związku z tym robiłam, jak umiałam najlepiej! Filmy nagrywałam telefonem komórkowym, który stał na parapecie, oparty o skomplikowaną konstrukcję z pudełek i inne wspomagacze. Nie miałam, oczywiście, mikrofonu, a światło dzienne wydawało mi się zupełnie wystarczające. Nie przyszło mi do głowy, żeby uczesać się jakoś inaczej albo umalować, w efekcie w każdym filmie wyglądałam tak: (Ubrać się inaczej do nagrania w każdym filmie również nie przyszło mi do głowy). Koniecznie zwróć uwagę na czarne paski znajdujące się po lewej i po prawej stronie zdjęcia. Tak – do głowy mi nie przyszło, by filmy nagrywać telefonem ustawionym w poziomie. Jak się domyślasz – filmiki wyglądały tak sobie. Stronę sprzedażową do kursu stworzyłam samodzielnie i byłam z niej BARDZO DUMNA! (Jeśli chcesz, możesz ją zobaczyć TUTAJ – wciąż jest dostępna). To była moja pierwsza w życiu strona sprzedażowa! Wtedy jeszcze nie miałam zielonego pojęcia, jak w przyszłości będą wyglądały moje strony z opisami programów, tworzone przez moją graficzkę Natalię. Dla porównania – moja obecna strona z ofertą kursu wygląda TAK. Widać różnicę, co? KRYTYKA JEST CZYMŚ DOBRYM Nie da się ukryć, że bywam dosyć mocno krytykowana. Możecie być tego nieświadome, bo przecież nie ujawniam każdego mejla z krytyką. Wiele osób krytykuje sposób, w jaki działam, mój wygląd, styl, w jakim piszę artykuły, tematy moich artykułów, a nawet kierunek mojego rozwoju (czasem czytam zarzuty, że się „komercjalizuję” – kiedyś byłam taka „naturalna”, a teraz wszystko jest takie „ładniejsze”). Krytykę znoszę ciężko. Najlepiej wie o tym mój mąż (z autopsji, ale też dlatego, że widzi, co się ze mną dzieje). Krótkoterminowo strzelam focha i myślę sobie: „Spadaj”. Długoterminowo krytyka we mnie pracuje, choć nie oznacza to, że automatycznie zgadzam się z każdą krytykującą mnie osobą i wprowadzam sugerowane przez nią zmiany; raczej zastanawiam się, czy faktycznie jestem na dobrej drodze. Sprawdzam i analizuję. I nawet jeśli niczego nie zmienię. bo uznam, że wszystko jest OK, i tak cenię sobie takie chwile zatrzymania się. Oczywiście odróżniam krytykę od hejtu. Z założenie nie przyjmę krytyki od kogoś, kto mnie obraża, i kogo celem jest ubliżenie mi, a nie pomoc. HEJT TO WYZNACZNIK SUKCESU Tak przynajmniej twierdzą niektórzy. Gdy po raz pierwszy spotkałam się z hejtem, gratulowano mi, bo ponoć posiadanie hejtera oznacza bycie prawdziwą blogerką. No cóż, jak dla mnie to dziwny wyznacznik sukcesu. Hejt i hejtowanie są dla mnie raczej sposobami na sprawdzenie swojego poczucia humoru i dystansu do siebie. Hejtowanie albo mnie, albo tego, co robię, jest dla mnie okazją do sprawdzenia, jak mocno stoję na własnych nogach; okazją do sprawdzenia, czy mam swoje zasady – i czy chcę się ich trzymać, oraz sposobem na przetestowanie wewnętrznej spójności. Od razu przyznam, że nie jestem w tym najlepsza. Przejmuję się hejtem, choć nie powinnam. Przejmuję się tak socjologicznie, po ludzku. Nie chodzi nawet o to, że ktoś hejtuje mnie czy moją pracę; bardziej dziwi mnie fakt, że są na świecie ludzie, którzy tak po prostu, bez żadnej żenady mają ochotę dać Ci po mordzie i nie odczuwają z tego powodu żadnego wstydu czy wyrzutów sumienia. Swoją drogą – podobnie dziwią mnie ludzie, którzy otwierają okno w samochodzie i bez żenady wyrzucają śmieci na chodnik. BĘDZIESZ OCENIANA – CZY TEGO CHCESZ CZY NIE Jest to coś, do czego można przywyknąć. Będziesz karmić się ocenianiem pozytywnym. Będziesz płakać, gdy ktoś Ci dokopie. Ludzie nie zapytają, czy chcesz usłyszeć ich opinie; wręcz przeciwnie – założą, że powinnaś je usłyszeć. I bez jakiejkolwiek żenady zaczną je wygłaszać. Nie wnikając w to, co napisałaś, nie próbując zrozumieć, a czasem nawet nie czytając! Po prostu: uznają, że mają swoje pięć minut, więc dorzucą swoje trzy grosze. Jak na przykład pani, która z mojego tekstu o tym, czego nie robię w święta, wywnioskowała takie coś (pisownia oryginalna): o przykre, ze masz takie podejście ze względu na synow. Co oni wyniosą z rodzinnego domu? Swieta będą wspominali jako czas spędzony w bałaganie, jedząc suchary w dresie? no sorry, ale swieta sa raz do roku, wiec chyba nie zaharujesz się na smierc Będziesz też dostawała rady, o które nigdy nie prosiłaś. I informacje o tym, co ktoś zrobiłby, gdyby był na Twoim miejscu, lub co robi, będąc w takiej sytuacji jak Ty. Bynajmniej nie poczujesz się dobrze po jego radach (pisownia oryginalna): gdyby moje okna miał myć ktoś, kto nie mieszka na co dzień w moim domu, czy w ogóle sprzątać NASZ SYF za nas, to chyba bym się ze wstydu zapadła pod ziemię A CZASEM PO PROSTU RĘCE OPADAJĄ Są sytuacje, których nie umiem, a nawet nie chcę zakwalifikować do żadnej z kategorii. Pamiętacie, gdy napisałam o tym, że jestem feministką? W odpowiedzi dostałam wtedy taki mejl (pisownia oryginalna): Przykro mi, ale znowu nie zrozumiała Pani idei małżeństwa i wykazała się również totalnym brakiem zrozumienia męskiej psychiki, a Panią czy rzeczywiście podnieca mężczyzna piorący zafajdaną pieluszkę np albo w fartuszku przy zmywaniu garów? W małżeństwie nie ma partnerstwa, są role męska i kobieca, każda na swój sposób piękna i uzupełniająca się. Partnerstwo jest w spółce z Chyba, że tym jest dla Pani małżeństwo. Gdyby kobieta pozwoliła męzczyźnie zarabiać na wszystko, nie musiałaby pracować na dwa etaty. Zmuszając mężczyznę do latania ze ścierką dosłownie kastruje go Pani. Kobieta ma mieć mężczyznę, którego mogłaby autentycznie podziwiać. Proszę wyobrazić sobie Gombrowicza myjącego sedes, no proszę. Nie wiem jak Ty, ale ja bez problemu umiem sobie wyobrazić Gombrowicza myjącego sedes 🙂 W poniedziałek z kolei, gdy wysłałam do Was newsletter z tapetami na pulpit od Pani Swojego Czasu, dostałam taką oto wiadomość (pisownia oryginalna): Polecane tapet na pulpit z pani wizerunkiem to gruba przesada i narcyzm. NIeh pani tym zagubionym kobietom poleci żeby własne zdjęcia ustawiły na pulpit, może bedą mądrzejsze Ręce opadają, bo pani nawet nie raczyła otworzyć pliku z tapetami, a już wystosowała swoją opinię. Gdyby je otworzyła, zobaczyłaby, że nie ma tam nawet kawałka mojej twarzy. Ale poza tym rada bardzo dobra i jak najbardziej ją polecam: ustawcie sobie zdjęcie własnej twarzy na pulpit! Może niekoniecznie będziemy od tego mądrzejsze, ale poziom miłości własnej na pewno wzrośnie 🙂 WTOPY, WPADKI I PORAŻKI Bardzo żałuję, że nie zbierałam ich na bieżąco, bo na pewno dysponowałabym sporą kolekcją. Dla mnie jedną z największych porażek jest to, że czasem działam niezgodnie ze swoimi zasadami. Od razu jednak chciałabym wyjaśnić, jak rozumiem porażkę. Dla większości osób porażka to coś, czego należy się wstydzić, co należy głęboko ukryć, o czym należy zapomnieć. A najlepiej udawać, że tego nie ma. Dla mnie porażka to dowód, że jestem człowiekiem, że czasem miewam słabszy dzień, że czasem mi się nie chce. Nie jestem idealna i nie działam idealnie. I porażki się zdarzają. Czasem z lenistwa, czasem z niewiedzy, a czasem z zachłanności. Urodziny PSC, które teraz obchodzimy, zaliczam do kategorii wtop, ponieważ nie zostały przygotowane odpowiednio wcześniej. Wszystkie byłyśmy na wakacjach i dopiero po powrocie (a wróciłyśmy tydzień temu) stwierdziłyśmy, że będziemy świętować urodziny. Wszystko było robione na ostatnią chwilę! Ten artykuł jest kończony we wtorek rano, a na blogu ukazuje się w środę! Porażka jak nic! Inne porażki wynikały z niewiedzy. Flagowym potknięciem na tym polu jest pierwsza edycja planera Pani Swojego Czasu. Po pierwsze – kompletnie niedograna kwestia współpracy. Teraz wiem doskonale, jak powinna wyglądać, ale wiem tylko dlatego, że mam za sobą złe doświadczenia. Po drugie – kwestie logistyki, pakowania, wysyłki itp. Słabo mi się robi, gdy przypomnę sobie, że w grudniu samodzielnie wysyłaliśmy setki paczek. Kompletnie nie byłam wtedy świadoma, że można inaczej (dzisiaj magazynowaniem, pakowaniem i wysyłką planerów zajmuje się specjalnie do tego celu wynajęta firma logistyczna). Jednocześnie wraz z moim gangiem byłyśmy tak zajęte innymi kwestiami, że do głowy nam nie przyszło, by w sensowny sposób usprawnić nasze działania (swoją drogą to bardzo dobrze pokazuje, jakie są negatywne skutki działania w biegu – dopóki się nie zatrzymamy i spokojnie nie sprawdzimy, co się dzieje, wymyślamy dziwne usprawnienia, które często tylko pogarszają sprawę. Przypomina mi to historię Jeffa Bezosa, właściciela firmy Amazon, który razem ze swoim zespołem pierwsze paczki dla klientów pakował na podłodze magazynu. Byli bardzo zajęci, pracowali non-stop, a gdy zaczęli narzekać, że bolą ich kolana, Jeff – zamiast kupić stoły i zwiększyć komfort pracy – wpadł na pomysł nabycia… ochraniaczy na kolana (żeby wygodniej im się klęczało).